Zawsze lubiłam grochówkę, choć nigdy jej sama w formie tradycyjnej nie ugotowałam. Dopiero pod koniec zeszłego roku, przeglądając książkę Jadłonomii, natknęłam się na zupę grochową w wersji wegańskiej. No i wkrótce potem ją ugotowałam. Wczoraj ugotowałam ją po raz drugi. Jest świetna i wierzcie mi, że jedząc ją, w życiu nie zorientowalibyście się, że jest to produkt wegański. Bo czuć wędzonkę :)
Zupa zawdzięcza swój smak dodatkowi wędzonej papryki. Jest ona niezbędna, aby uzyskać ten specyficzny, wędzonkowy posmaczek :)
Składniki:
- 2 szklanki grochu, moczonego przez godzinę w gorącej wodzie*
- 2 ziemniaki
- 1 marchewka
- 1 cebula
- 1/4 bulwy selera
- 2 ząbki czosnku
- 4 ziarna ziela angielskiego
- 4 liście laurowe
- 1 łyżka majeranku
- 1 łyżeczka wędzonej papryki
- 1/2 łyżeczki lubczyku
- 1/2 łyżeczki mielonej kolendry
- 2 łyżki sosu sojowego
- 4 łyżki oleju
- sól
- pieprz
Ziemniaki, marchewkę, cebulę i selera pokroić w drobną kostkę, a czosnek posiekać. W garnku rozgrzać olej. Wrzucić cebulę, czosnek, ziele angielskie, liście laurowe i wędzoną paprykę i dusić na małym ogniu przez 5 minut. Dodać pokrojone warzywa i resztę przypraw, dokładnie wymieszać i dusić przez kolejne 5 minut.
Dodać groch z wodą, w której się moczył oraz sos sojowy i gotować pod przykryciem przez godzinę. Na koniec doprawić solą, pieprzem i ewentualnie odrobiną sosu sojowego.
* W książce nie była podana ilość wody. Ja zalewam groch dwoma litrami wrzątku.
Przepis pochodzi z książki Marty Dymek "Jadłonomia"






